różności

piątek, 15 stycznia 2010

Tyle się dzieje, a Wy nic nie wiecie...

Maluch przecudny. Zakochałam się na amen. Żałuję, że nie moge wkleić zdjęcia, ale musicie uwierzyc mi na słowo - Franek jest cudny. Wymiarowo idealnie mieści sie w jednej kategorii z moją lalką-modelką, więc komplecik pasuje. Druga czapka juz sie robi, więc jak przybędzie mu troszkę masy :), to będzie jak znalazł.

Niestety nie mam ostatnio czasu na dzierganie. Miałam tyle pracy, że pochłonęła wszystkie moje siły, pozostawiając resztki dla mojej córci. Dopiero wczoraj udało mi sie złapać druty, ale to było raczej zaspokojenie tęsknoty za dzierganiem, aniżeli start jakiegoś mega projektu. Guziki czekaja na obróbkę, włóczki aż na mnie patrzą, a dzis wiem, że znów nie podłubię, bo zaczynaja się zaliczenia na uczelni i muszę chociaż poczytać. Juz kombinowalam, żeby raz przeczytać, podziergać i powtarzać sobie w myślach to, co przeczytalam, znów poczytać i tak w kółko, ale coś mi się wydaje, że ani z tego swetra, ani piątki nie będzie :) Zobaczymy jak to sie skończy w rzeczywistości.

A wracając do mojej pracy, to moje wysiłki zostały docenione drobnym gestem ze strony szefa. Dostałam cudnego Konika Dala (Szwedzki folklorystyczny symbol), struganego i malowanego ręcznie (i tylko ze względu na "ręcznie" piszę o tym, wcale sie nie chwalę :)) Zaznaczam, że jest oryginałem ze Szwecji, spod rąk Olssonów :)

Mój jest biały i ma trochę inne wzorki, ale jest podobny do tego na zdjęciu. Tak, czy inaczej jest idealną ozdobą mojego biurka w pracy :)

konik z dala

Jak pstryknę fotkę, to wkleję mojego własnego :D

no to co...pa pa